Pierwszy dzień przyniósł
Pierwszy dzień przyniósł wrocławianinowi przewagę nad rywalami. Nazajutrz spokojnie kalkulował szanse. Mówił o brązowym medalu, a tak naprawdę, to chciał być co najmniej szósty w plejadzie olimpijskich gwiazd trafiających najszybciej i najcelniej. Strzelał pierwszy, a o tej porze daszek rzucał głęboki cień. Gdy potem, w 150 minut później dotrze do stanowiska przyjaciel Zapędzkiego, dr matematyki Sulejmanow, warunki będą nieporównanie lepsze. A właśnie on - w bilansie pierwszego dnia - był najgroźniejszym rywalem naszego reprezentanta. Polak liczył jednak, że Sulejmanow „zgubi" więcej, niż trzy punkty. Wówczas można by myśleć realnie o wicemistrzostwie olimpijskim! Byle nie przeszarżować! Zapędzki kończy strzelanie z bardzo dobrym wynikiem. 593 punkty, to nowy rekord olimpijski. Teraz bacznie obserwuje rywali. Rumuński strzelec i... piosenkarz Marcel Rosca czterokrotnie pudłu je i wiadomo, że on już także nie wyprzedzi Zapędzkiego. A Sulejmanow? Co on wyprawia? Aż sześć niecelnych strzałów! Mistrzowi olimpijskiemu z Tokio, Finowi Linnosvuo też wiedzie się nie najlepiej. W tej chwili ma już „brąz" i realne szanse na złoty medal! Rutynowany Cze-chosłowak Falta dwukrotnie zgłasza techniczne usterki broni i wymienia pistolety. Traci spokój. Zmiana wartości (parametrów) spustu, rękojeści i przyrządów celowniczych robi swoje. A więc już „srebro"... Pozostał tylko Duęring. Reprezentant NRD jest jednak bardzo zdenerwowany. Zbyt wielka to - jak na debiut - szansa. Nie umie odprężyć się, nie potrafi złapać głębokiego oddechu, a szybsza praca serca, to przecież mniejsza pewność ręki. Jest złoty medal!
najlepsze demotywatory | monitor oddechu | Pozycjonowanie