Nadszedł dzień 2 września 1973 roku. W ogromnym skwa-rzé, temperaturze dochodzącej do 40°, stanęło do rywalizacji blisko 200 kolarzy z ponad 30 państw. Do tego występu przygotowywał się wyjątkowo pieczołowicie. Przeszedł długi cykl szkolenia wraz z młodszymi partnerami, którzy mieli pomagać mistrzowi. Spisali się znakomicie, nie gorzej od niego. Bezbłędnie rozegrali początek wyścigu i w końcówce Ryszard Szurkowski wraz ze Stanisławem Szozda znaleźli się na czele stawki wraz z Duńczykiem Blaudzenem i Francuzem Bourreau.
14 kilometrów przed metą trasy, wytyczonej wokół góry Montjuich, Szozda i Szurkowski podyktowali ostre tempo, aby w ten sposób osłabić siły rywali. Gdy do mety brakowało niespełna 2 km, Stanisław Szozda jeszcze raz zwiększył gwałtownie tempo, taktycznym manewrem zwiódł Duńczyka i Francuza, pociągając ich na prawą stronę jezdni. W tym momencie Ryszard Szurkowski zjechał z prawej na lewą stronę. Stracił kontakt z rywalami, aby żaden z nich nie mógł „siąść mu na kółku". Atak był piorunujący. Nikt z rywali nie był w stanie odpowiedzieć udaną kontrą. Polak oddalał się bfyskawicznie. Wygrał wyścig o mistrzostwo świata! | |
|