Jeszcze w tym samym miesiącu - pod koniec czerwca 1949 roku - stanął na najwyższym podium dla zwycięzców. Na I powojennych mistrzostwach Polski juniorów w Katowicach zrewanżował się Andrzejowi Walczakowi za warszawską porażkę i zdobył pierwsze miejsce. Był najlepszy w kraju!
W głowie aż roiło się od światoburczych planów. Jakże ich nie snuć, kiedy dookoła siebie słyszało się same pochwały, kiedy działacze, trenerzy, opiekunowie roztaczali przed nim miraże, o jakich mu się nawet nie śniło. „Widocznie coś znaczę skoro tak chodzą koło mnie, namawiają, obiecują..." -> myślał. Za cztery tygodnie mistrzostwa Polski seniorów. Już widział siebie na podium, a nazwisko w czołówkach sportowych gazet, gdy nagle marzenia przerwała brutalna decyzja: do Gdańska nie pojedzie, klub nie ma pieniędzy! . Był to pierwszy cios, jaki spadł na przyszłego mistrza oszczepu. Nie brakowało ich, o wiele mocniejszych, w dal-
szych latach, ale ten bolał chyba najbardziej. Kiedy ma się 16 wiosen, brakuje jeszcze odporności na przeciwieństwa losu Ta przychodzi dopiero z latami. Dla rozhukanego, pewnego siebie, lekceważącego wszystko Janusza był to jednak pierwszy poważny egzamin życiowy. Zdał go na „piątkę". Nie załamał się. Jakże mu przydało się to w dalszej karierze... Randki | PR w Budownictwie | Farm Frenzy 3
|